Sarajewo, 19.02.16r.
Przez ten drugi wypad jakoś bardziej polubiłam to miasto. Miałyśmy jechać autostopem z Banja Luki do Sarajewa, nie wiem czemu wszyscy odradzali nam ten pomysł. Jednak zmieniłyśmy swe plany i wybrałyśmy się autobusem. Uwielbiam panie pracujące na dworcu autobusowym, zawsze z miną pogardy i lekko rozdymając usta informuje Cie, że autobus, którym chciałeś jechać nie istnieje, ewentualnie gdy ma lepszy dzień doda kiedy jest następny. Myślę, że owe panie poznały nas już tak dobrze i sądzą, że przychodzimy i wymyślamy sobie te autobusy. Inna sprawa, że nie wolno ufać rozkładom w internecie. W internecie jest jeden, na tablicy na dworcu jest drugi, a pani w okienku ma swój, trzeci, ten właściwy. Więc za każdy razem trzeba dzwonić na dworzec by dowiedzieć się o której godzinie jest autobus, zwłaszcza, że godziny odjazdów zmieniają się niczym w kalejdoskopie.
Nieważne czy jedzie się godzinę czy sześć zapewniona jest przerwa, przynajmniej 10 minutowa. Przez godzinę bez papierosa chyba wysiadłyby im płuca z przetlenienia. Niestety nie obdarzyli ich dyskrecją, przed wyjazdem tutaj trzeba przygotować się na ciągłe obserwowanie, zwłaszcza gdy rozmawia się w innym języku niż bośniacki, serbski czy chorwacki.
Pan kierowca Dragan zatrzyma się wszędzie, nawet w szczerym polu, wystarczy mu tylko zamachać ręką. Dlaczego Dragan? Jeśli przyjedziecie do Bośni, zobaczycie, że co drugi mężczyzna ma na imię "Dragan". Forma zapłaty również jest ciekawa. Jakaś pani dawała kierowcy paczkę do zabrania i zapłaciła za tę przesyłkę 10 marek i 3 kanapki.
Jahorina
Visoko, 20.02.16r.
Znalazłam gdzieś w internecie piękną historię o tym miejscu. Pewien amerykański archeolog stwierdził, że góry przypominają piramidy i na pewno pod warstwą ziemi ukryte są piramidy, do tego wyższe niż w samym Egipcie! Zrobili jakieś badania, góry jak góry, ale za to znaleźli tunel. Tunel jak tunel, nic specjalnego. Pan przewodnik opowiada o leczniczych i uzdrawiających mocach kamieni z tego miejsca, że jeszcze chwila, a sam by uwierzył w to co opowiada. Nawet nadali nazwy"piramidom" : Słońca, Księżyca i Miłości.
Mostar
Pogoda na drodze zmienną była.Mostar, wspaniałe miasto, szalenie je lubię. W sumie głównie stare miasto, można je zwiedzić w jedno popołudnie. Na każdym kroku zaczepiają Cie sprzedawcy, którzy koniecznie chcą Ci coś wcisnąć, opanowali podstawy marketingu i witając Cie w trzech językach ,, Dobar dan, Hello, Dzień dobry". W okresie wakacyjnym musi przyjeżdżać tutaj bardzo dużo polaków, skoro sprzedawcy stwierdzili, że warto opanować ten język. Jednak królem biznesmenów został pan, który zachęcał mnie tekstem ,, taniej niż w Biedronce".
Međugorje
Uwielbiam widoki na trasie Međugorje- Mostar, potrafię przez te parę godzin gapić się tylko przez okno. Tak samo mam tylko na trasie Banja Luka- Jajce.Disneyland maryjny, sprzedają chyba wszystko z tym motywem. Prócz kościołu i jednego pomnika nic więcej tam nie ma.


